Dziś to był dzień… wprawdzie nie wpakowała mi się milicja i nie dzwoniłem na 911, ale...
Wstałem rano, jak zwykle 7:18, śniadanie zjadłem, wiadomo szyneczka z Biedronki, patrzę na opakowanie 356g, ooo… myślę, nie poskąpili. Termin przydatności 9/18 – jak wędlina może tyle wytrzymać ? Zanim skończyłem kawusię, telefon, odruchowo spojrzałem na zegarek 9:01, dzwoni sekretarka że mam spotkanie o 9:30 z ważnym Klientem, o żesz Ty, jak ja zdążę…? Szybkie ruchy, przystanek… na szczęście linia 914 jest punktualna. Autobus przyjechał o czasie. Kierowca na klapie marynarki miał identyfikator 959. W połowie drogi około godziny 9:28 - telefon – spotkanie odwołane. No nie. Mogła cholera zadzwonić choć o 9:24 zwolniłbym ten pośpiech. Za stary jestem na takie akcje, choć urodziłem się w 1 964 roku to jednak zostało mi jeszcze 992 dni do emerytury. Jak ja to wytrzymam? Naszły mnie takie przemyślenia, wczoraj było 993 dni do emerytury, a jutro będzie 991 – jak ten czas jednak leci… Po południu polazłem do sklepu, robię zakupy na Święta, a co mi tam wziąłem 5,50 kg Indyka, jak wróciłem do domu przypomniałem sobie że to nie te Święta… Szlag, zapłaciłem za wszystko 906 zł, no bo było jeszcze czerwone Bordeaux, rocznik 1 996, to dobry rocznik bo podobno 1 997 już słabe… lato było deszczowe czy coś, nie wiem. Już w domu, pora sprawdzić konto, wbijam hasło do Banku i pin na telefonie, zaraz, zaraz, końcówka to *955 czy * 957, skleroza. Jak już się dostałem do Banku, wpatrzony w numer mojego konta 90 2968 912************98 7986, zamyśliłem się…
Przypadek ? Nie sądzę…
